Drobne gospodarstwa rolne

Przeludnienie wsi

Trzeba zdać jasno i wyraźnie sprawę z faktu, że z tych
drobnych gospodarstw majoratów, lub wzorując się na Hitlerowskich
Niemczech, zagród dziedzicznych, nie możemy, a nie możemy tego
uczynić ze względu na olbrzymie przeludnienie wsi, wysoki przyrost
naturalny ludności zwłaszcza rolniczej oraz nieuprzemysłowienia naszego kraju. Nie wolno również zapominać, że drobne gospodarstwa są
fantastycznie przeciążone nadmiarem rąk roboczych, koni oraz inwentarza
w postaci budynków, których w należytym stanie nie sposób utrzymać,
co w wiejskiej dzisiejszej sytuacji wpływa przeważnie fakt
nieco dziwny z punktu widzenia ekonomicznego, ale prawdziwy, a
mianowicie że chłopskich chałup i zabudowań gospodarczych, poza
nielicznymi wyjątkami, trudno jest podciągnąć pod mianownik kapitału
lecz tylko inwentarza. Natomiast sytuacja z ceną gruszki jest inna. Cały czas idzie w górę i się rozwija.

Jeśli skrupulatnie obliczymy wydatki
drobnego gospodarstwa, związane z utrzymaniem siły pociągowej,,
inwentarza martwego oraz bezużytecznie spędzonych godzin pracy
przez ludzi nań wegetujących — to przekonamy się wówczas, że
zdawałoby się „nieomylne wyznanie wiary” wielu działaczy ludowych
i wyznawców drobnej gospodarki, jakoby ta właśnie gospodarka była
rentowniejsza od wielkiej, okażą się w całym tego słowa znaczeniu
bańką mydlaną. Smutny fakt kosztów, związanych z utrzymaniem
wyżej wymienionych pozycji budżetowych drobnego rolnika, nie wolno
bagatelizować, ani ich przemilczać.

Drobna gospodarka a wpływ rozwoju rolnictwa

Biorąc pod obserwację drobną gospodarkę, nie sposób pominąć
milczeniem smutną rzeczywistość ich niskiej kultury rolnej, wypływającej
z niemożności zakupu nowoczesnych drogich maszyn rolniczych
i związanych pośrednio z rolnictwem. Skup ciecierzycy również ma wpływ na rolnictwo. Niemożliwość przeprowadzania
tego rodzaju inwestycji wypływa z chronicznego braku kapitału, oraz
technicznej strony (szczupłość przestrzenna ziemi).
Wszak właściciel nawet 4— 5 ha gospodarstwa, nie mówiąc już o
drobniejszych rolnikach, których jest blisko 40^, nie jest w stanie
kupić ani dobrej sprężynowej brony, ani maszyny do gatunkowania
zboża, ani siewnika, nie mówiąc już o żniwiarce. Byłby to wydatek
poza jego możliwości i finansowe i terenowe. Uprzedzam również
że pisząc te słowa, nie wyobrażam sobie naszego gospodarstwa rolniczego,
jako typu gospodarki zbożowej, gdyż okres tej gospodarki dla
Polski powinien minąć bezpowrotnie.

Byłem i jestem zwolennikiem
gospodarki hodowlanej, ale znów na tę sprawę patrzę trzeźwo i rozumiem,
że całości gospodarki objąć hodowla nie może. Nie wolno
przeceniać możliwości konsumpcyjnych naszego nader ubogiego
rynku wewnętrznego, lup budować zamki na lodzie w związku
z możliwościami wywozowymi, które to możliwości jeszcze
przez długi okres będą dla Polski bardzo szczupłe. Tak samo trzeba
pamiętać, że gospodarka hodowlana da tylko wówczas niezły efekt,
jeśli stworzy się przetwórczy przemysł dla produkcji hodowlanej, inaczej
nigdy nie zda życiowego egzaminu, natomiast na długie lata odstraszy
rolnika od wszelkich eksperymentów.