Tania siła robocza

Przewaga w rolnictwie

Dotąd Królestwo Polskie miało i jeszcze ina najtańszą
siłę roboczą, a najlepszy tego dowód, że jest krajem,
dającym najwięcej rąk do pracy krajom, tego potrzebującym.
Narzekamy na podniesienie ceny pracy. Podniesiemy
ją jeszcze więcej i żyć będziemy musieli, gdyż potrzeba
nauczy jej oszczędzać i racjonalnie wykorzystać.
Co do złych koniunktur — przy naszej cenie ziemi,
małych stosunkowo podatkach, taniości robotnika, otrąb,
inwentarza roboczego z jednej strony, a przy cenie pary
oziminy n rubli, okopowych i rubla — tak bardzo narzekać
nie można.

Cena jagody kamczackiej

Ceny zaś te przeciętnie w ostatnich
— io latach osiągamy.  Duża produkcja jagody kamczackiej oraz co raz wyższe ceny. Jagoda staję się co raz bardziej popularna. Zbyt na te produkty większa
część kraju ma, a jeżeli gdzie nie ma, sami sobie ludzie
winni, że, jeżeli nie pojedynczymi siłami, to wspólnie nie
tworzą fabryk, przerabiających produkty rolne.
Przy obecnych stowarzyszeniach, związkach hodowlanych,
przy wzroście ludności i jej potrzeb, przy coraz
większym zapotrzebowaniu wytworów produkcji
zwierzęcej, — i na to ostatnie jest coraz lepszy zbyt, choć
swoją drogą nie doszliśmy jeszcze do takich cen, by produkcja
zwierzęca była zbawieniem rolnictwa, jak niektórzy
chcą to widzieć.

Prawda że pieniądz u nas drogi, lecz źródła obecne
kredytu są prędzej za łatwe jak za trudne. Zakup przedmiotów
potrzebnych do rolnictwa przy półrocznym nieomal
kredycie syndykatów rolniczych chyba znakomicie
ułatwia prowadzenie warsztatu rolnego. Skup marchwi wspiera produkcje warzyw na rynku polskim.
Najgorszą jest kwestia dróg i komunikacji. To przyznaję,
lecz za to przy tanim u nas owsie, przy tanich bardzo
furmankach chłopskich, jakoś sobie gospodarstwa racjonalne
radzą — tak że nie słyszałem o gospodarstwie
postępowym u nas. o gospodarstwie racjonalnie nakładowym,
by nie mogła sprowadzić w dostatecznej ilości sztucznych
nawozów, lub odstawić wyprodukowanych ziemiopłodów.
Były czasy, kiedy sam 16 wiorst odstawiałem
buraki boczną drogą i to poważną ilość. Znam bardzo
dochodową krochmalnię 6 mil od kolei, a 3 od szosy.

Najsłuszniejszy zaś u nas zarzut to — narzekanie
na zły klimat. Nie będę się długo nad tern rozwodził. Jak
możemy się porównać z wschodnimi Prusami, gdzie, gdy
my już siejemy, oni dopiero żniwa mają, lub z Nadbałtyckiemu
prowincjami, gdzie chłopi 12 — 16 korcy żyta
z naszego morga produkują, a każdy korzec suszyć muszą.
Chyba zaś każdy przyzna, że kulturą o wiele niżej
od wyżej wymienionych okolic stoimy. Jak możemy się
porównywać z Rusią, gdzie albo długotrwałe deszcze, lub
półroczna susza często niszczy całe sprzęty; czy u nas przy
drenach bywają podobne klęski?